Tradycyjna rumuńska kuchnia

Gdziekolwiek nie jedziemy, koniecznie musimy spróbować lokalnej kuchni. Naszym zdaniem to jeden z najlepszych sposobów poznania kultury i zwyczajów. Zawsze staramy się poszukać dobrych lokalnych restauracji, by nie trafić na typowo turystyczne lokale.

Mówią, że przez żołądek do serca… Czym więc podbijają serca w Rumunii? Narodowa kuchnia Rumunii, stanowi mieszankę potraw wywodzących się z różnych tradycji. Ukształtowała się pod silnym wpływem kultury osmańskiej, zawiera też jednak wpływy kuchni innych sąsiadów, m.in Niemców, Serbów i Węgrów.

Czym jest ciorbă?

Okazuje się, że tradycyjna kuchnia Rumuńska ma wiele podobieństw do kuchni Polskiej. Tak jak i my, Rumuni uwielbiają zupy. Co super ciekawe, mają wyodrębnioną potrawę, która jest zupą, ale bardzo gęstą. Nazywają ją ciorbă. Składniki na ciorbę mogą być różne, często jednak jako bazowy pojawia się sok z cytryny, z kapusty kiszonej, ocet, lub tradycyjnie bors (sfermentowane otręby pszenne). Ciorbă to zupa kwaskowa, której smak często dodatkowo podbijany jest kwaśną śmietaną. Rumuni uwielbiają śmietanę i dokładają praktycznie do wszystkiego – trochę tak, jak my masło!

Zupa z mniejszą liczbą składników nazywana jest supă i może być nią na przykład rosół. W menu bardzo często pojawiają się też zupy kremy, np. z soczewicy.

Sarmale czyli rumuńskie gołąbki

Kolejnym podobieństwem są gołąbki. Tak, gołąbki! Rumuni też przygotowują gołąbki z kapusty (inaczej sarmale). Jedyną różnicą jest to, że kapusta, w którą zawinięty jest farsz jest kiszona, a ich rozmiar dużo mniejszy. Oprócz ‘polskich’ gołąbków, jedzą też farsz zawinięty w liście winogron.

Polenta, polenta i tylko polenta!

Co podają do gołąbków? Dodatek kultowy w tym kraju – polentę! W Rumunii polenta często zastępuje ziemniaki, inne kasze i chleb. Dla tych, którzy nie wiedzą, polenta, nazywana inaczej mamałygą, to ugotowana kasza kukurydziana. Śmiemy twierdzić, że ludzie dzielą się na smakoszów mamałygi i tych, którzy jej nie znoszą.

Polenta jest często też dodatkiem do gulaszu, który w Rumunii jest bardzo popularny. Czy to w wersji klasycznie mięsnej, czy wegańskiej bo np. z dzikimi grzybami, znajdziecie go w każdej tradycyjnej restauracji.

Zacuscă, salate de icre i plăcinta

Cofnijmy się na sekundkę do momentu, w którym przychodzicie strasznie głodni do restauracji i na bank nie dotrwacie do dania głównego. Trzeba wtedy zdać się na przystawkę.

W Rumunii starterem jest często zacuscă – rodzaj past robionej z różnych warzyw, w tym papryki, bakłażana, pomidorów. Zacusca stanowi świetny dodatek do chleba i innych dań.

Oprócz zacuski, zamawiajcie też deski serów czy mięs. Rumuńskie sery są najczęściej kozie lub owcze, bardzo charakterystyczne w smaku i po prostu pyszne.

Kolejną przystawką jest sałatka z ikry (salata de icre). To po prostu połączenie majonezu (koniecznie domowego) z ikrą rybią oraz cebulą.

Musimy jeszcze wspomnieć o rumuńskim placku – Plăcincie. Plăcinta to placek z ciasta przypominającego trochę francuskie, a trochę naleśnikowe, z różnymi nadzieniami: np z ziemniaków, bryndzy, kapusty. O takiej samej nazwie znajdziecie nawet sieć lokali w Bukareszcie. Co serwują? Oczywiście placinte!

Komu mici?

Nie można nie wspomnieć o mięsach, bo Rumunii spożywają ich sporo. Czy to grillowane w kawałku, czy bardzo często w formie Mititei/Mici – mieszanego mięsa mielonego, odpowiednio przyprawionego, uformowanego w niewielkie wałeczki i upieczonego na grillu.

Co płynie w żyłach Rumunów?

Do obiadu, czy kolacji wypadałoby zamówić coś do picia. Jeśli chodzi o alkohole, do wyboru macie różne stopnie procentowości! Możecie zacząć od pysznego, lokalnego i niefiltrowanego piwa. Nam wyjątkowo smakowała Azuga. Dalej polecamy Wam Rumuńskie wina. Najlepiej degustowane w jednej z Rumuńskich winnic! Możecie też wybrać coś mocniejszego – śliwowicę. W Rumunii śliwowica to alkohol narodowy, destylują różne rodzaje, każdy natomiast daje dużego kopa. Śliwowica była personalnym topem dla Przemka.

Każdy dzień to tłusty czwartek

Czy to już koniec? Zdecydowanie nie! Zakończyć można tylko Papanași! Papanași, to tradycyjny rumuński deser, przypominający wyglądem nasze pączki. Jest inaczej robiony, bazą ciasta jest bowiem biały ser. Dwa pączki – mały okrągły i duży w oponkę polewa się kwaśną śmietaną i konfiturą. Coś genialnego!

Byliście kiedyś w Rumunii? Co smakowało Wam najbardziej? Piszcie w komentarzach!

Doświadczajcie z nami!

Relacjonowali Wam: Julia i Przemysław

Komentarzy: 2

    • Julia
      Autor
      25/06/2019 / 15:29

      Zosia, to naprawdę genialny deser! Nie pomyślalabym, że to może być aż tak dobre 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *